wtorek, 1 kwietnia 2014

Trening wyścigowy Ventosy Kayni, Hellblazera, Naughty Smile'a

Konie: Hellblazer, Ventosa Kayna, Naughty Smile
Jeźdźcy: Esmeralda, Emilia, Łukasz
Dyscyplina: wyścigi płaskie (2000 m.)
Miejsce: tor roboczy w stajni sportowej
Oryginalna data treningu: 10.08.2016 r.

Ponieważ zbliżało się kilka ważnych wyścigów nasze wyścigówki musiały ostro trenować. Chcieliśmy zabrać je na wspólny trening, więc zaofiarowaliśmy się z Łukaszem że możemy wsiąść na jakieś konie. Emilia stwierdziła ona bierze Kaję, a my możemy sobie rozdzielić które konie chcemy. W sumie pasowało mi to, bo ja w przeciwieństwie do reszty świata lubiłam jeździć na Blazie. 
Konie dały się bez większych problemów wyczyścić i osiodłać i już po chwili jechaliśmy razem na tor roboczy. Blaz trochę się szarpał i naciskał na wędzidło, ale starałam się go zająć kręceniem kół i zmianami chodów. Rozpraszało go absolutnie wszystko, łącznie z jego własną grzywą i wodzami, które próbował złapać zębami. A wczoraj już pomyślałam sobie że ten koń w końcu dorósł... 
Po rozgrzaniu koni w trzech chodach ustawiliśmy się przy startboksach i na komendę ruszyliśmy galopem. Najlepszy start miała Kaja, która była dużo bardziej doświadczona niż dwa ogiery. Emilia jechała jako prowadząca, za nią Łukasz na Naughty'm w odstępie jednej długości, a na końcu ja i Blaz. Kasztan po wystartowaniu trochę się ogarnął i przestał tak bardzo wieszać się na wędzidle, więc trzymałam lekki kontakt na wodzach i pilnowałam ustawienia względem reszty koni. 
Z tego co widziałam to Kaja szła wręcz wzorowo. Lekko, równo i dość mocnym tempem. Emilia trzymała wodze na lekkim kontakcie i ogólnie widać było że dobrze dogaduje się z klaczą. Naughty jako najmniej doświadczony z całej grupy miał trochę problemów z utrzymaniem odległości. Na zmianę przyspieszał i zwalniał. Łukasz jednak starał się trzymać równe tempo dając ogierowi sygnały wodzami. Siwek starał się słuchać swojego jeźdźca i momentami szedł na prawdę obiecująco!
Na zakrętach Emilia kierowała Kaję przy bandzie, Naughty szedł trochę bardziej po zewnętrznej, a Blaz jeszcze dalej od bandy. Dzięki temu byliśmy w stanie utrzymać odpowiednie odległości. 
Przy wejściu na ostatnią prostą poczułam że Blaz strasznie ciągnie za wędzidło i mimo że do celownika było jeszcze daleko, to pozwoliłam mu zacząć finiszować. Zrównaliśmy się z Naughty'm, który po chwili również zaczął przyspieszać. Najpóźniej zaczęła finiszować Kaja, która jednak mimo tego minęła celownik jako pierwsza. 
Po minięciu celownika jeszcze chwilę pogalopowaliśmy stopniowo zwalniając tempo. Przeszliśmy do kłusa, a następnie do stępa. 
Postępowaliśmy konie przez około pół godziny rozmawiając o treningu. Dowiedziałam się od Emilii, że Blaz zawsze tak wcześnie zaczyna finiszować, ale ona nad tym pracuje i będzie lepiej. O Kai nic nie musieliśmy mówić, bo to doświadczona zawodniczka. Pozytywnie jednak zaskoczył mnie Naughty, który zapowiadał się na na prawdę porządnego konia! 
Po rozstępowaniu zaprowadziliśmy konie pod stajnię, gdzie zsiedliśmy i zdjęliśmy rumakom siodła. Sprawdziliśmy im kopyta, umyliśmy nogi na myjce i odprowadziliśmy konie na wybieg. Umówiliśmy się też na jutro na trening płotowy na tych samych koniach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz