środa, 30 kwietnia 2014

Trening og. *Summer (9)



Koń: Summer , Magneto
Jeździec: Łukasz , Esmeralda
Dyscyplina: wyścigi [2400 m.]
Czas: ponad godzina
Miejsce treningu: tor roboczy w zaprzyjaźnionej stajni sportowej
Tym razem podczas treningu znów towarzyszył mi Łukasz. Od razu po przyjeździe szybko wyczyściliśmy i ubraliśmy oba konie. Przed stajnią dociągnęliśmy popręgi i wsiedliśmy na grzbiety naszych rumaków. Ponownie Łukasz jechał na Summerze, a ja na Magneto, choć umówiliśmy się że następnym razem zrobimy zamianę. Tym razem Summer miał więcej ochoty do biegania, a Magneto wciąż pozostawał w dobrej formie. Przed nami był dłuższy dystans niż ostatnio, więc porządnie występowaliśmy i przekłusowaliśmy konie. Zachowywały się spokojnie, jednak czuć było że mają dziś nastrój do rywalizacji. Dziś mieliśmy zamiar pojechać na serio, to znaczy zachowywać się tak jakby to był prawdziwy wyścig i starać się wygrać za wszelką cenę. Dlatego między innymi tak rozdzieliliśmy konie: Łukasz jako jeździec mniej doświadczony i wyłącznie treningowy jechał na o wiele bardziej doświadczonym Summerze, a ja jako obeznany w wyścigach zawodnik dosiadałam dopiero zaczynającego karierę Magneto. Po długiej rozgrzewce pracownik stajni pomógł nam nam wjechać do bramek i puścił nam start. Znów Summer wystartował lepiej i wyprzedził nas o sporą odległość. Nie było to dobre posunięcie, ale na prawdę ciężko trenuje się w dwa konie, bo któryś z nich musi prowadzić. Magneto z kolei na początku ma zawsze kiepską prędkość, więc zazwyczaj wypada na Summer’a. Chłopaki jednak sobie poradzili. Jechali średnio szybkim, równym tempem. Summer galopował z nastawionymi uszami i napierał na wodze. Magneto z kolei przyjął do wiadomości, że ma jechać jako drugi. Przy wejściu w zakręt Łukasz skierował Summer’a bardziej do wewnętrznej bandy, tym samym zajeżdżając nam drogę. Wstrzymałam Magneto, przez co wałach wypadł z rytmu i nagle Summer znalazł się daleko od nas. Wyprowadziłam kasztana na pole i lekko przyspieszyłam. Nie mogłam pozwolić na tak dużą odległość, bo Summer bez wątpienia był od Magneto szybszy. Summer był już w połowie krótkiej prostej, kiedy Magneto dopiero wychodził z zakrętu. Na prostej trochę podgoniliśmy. W drugi zakręt udało się nam wejść po wewnętrznej bandzie, podczas gdy Łukasz źle obliczył prędkość, a Summer nie zmieścił się w zakręcie i wyjechał lekko w pole. W ten sposób nadrobiliśmy trochę straconych metrów. Na długiej prostej Antek puścił Summer’a pozwalając mu przyspieszyć. Zrobiłam to samo z Magneto, jednak cały czas pilnowałam, żeby nie galopował za szybko. Wałach szedł przyjemnym, długim chodem. Na szczęście nie odziedziczył chodu po ojcu. W takim tempie Magneto mógł galopować na prawdę długo. Przy wejściu w trzeci zakręt Summer skierował się do bandy, więc ja pojechałam lekko polem, ponieważ oba konie dzieliła niewielka odległość. Na krótkiej prostej już zaczęłam finiszować wyprzedzając Summer’a i jako pierwsza wchodząc w ostatni zakręt. Wyprowadziłam Magneto na ostatnią prostą i pogoniłam go. Wałach odpowiedział przyspieszeniem. Galopował na prawdę szybko. Niestety nie na tyle szybko, ponieważ w pewnym momencie zauważyłam, że mija nas coś brązowego. Pogoniłam Magneto każąc mu wytężyć siły. Kasztanowaty wałach zrównał się z Summer’em, jednak starszy z koni, mocno zmęczony prowadzeniem wyścigu wykonał kilka desperackich kroków i ostatecznie na mecie był o pół długości szybciej. Nasz treningowy wyścig uznałam za sprawiedliwy. Summer szedł przez cały czas mocnym tempem i był dość zmęczony na finiszu, a mimo to dał radę odpierać ataki młodszego o cztery lata rywala. Magneto z kolei pokazał że jest w stanie wyprzedzić Summer’a. Jeśli dystans byłby dłuższy na pewno przybiegłby na metę pierwszy. Nasze konie zostały bardzo dokładnie występowane, wykłusowane i wyczyszczone, po czym poszły na myjkę i do boksów. Dostały marchewki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz