Konie: *Campion, Dramat, Aragorn, Epilos
Jeźdźcy: Esmeralda, Antek, Łukasz, Magda
Dyscyplina: teren
Miejsce: tereny wokół WHK Anarkia
Czas: godzina
Po treningach z Bueno Starem i Ruggedem pod koniec dnia stwierdziłam że mam ochotę na teren. Reszta załogi przyjęła to z entuzjazmem, więc już chwilę później staliśmy przy wałachach na ich wybiegu zastanawiając się który z nich dziś nie pójdzie w teren. Padło na Draculę, któremu zrekompensuję to jadąc z nim jutro na trening crossowy. Ucieszy się. Szybko wyczyściliśmy i ubraliśmy nasze konie. Wsiedliśmy na nie i ustawiliśmy zastęp. Jako pierwsza jechałam ja na Campionie, potem Magda na Epilosie, Antek na Dramacie i na końcu Łukasz na Aragornie. Ruszyliśmy w stronę szosy, którą przekroczyliśmy i wjechaliśmy do lasu. Tam od razu ruszyliśmy kłusem, ponieważ konie wcześniej chodziły po wybiegu. Kłusowaliśmy jakiś czas lekko pod górę. Campion był skupiony zarówno na mnie, jak i na otoczeniu. Przejął się rolą czołowego. Po kilkunastu minutach przeszliśmy do stępa, bo wszędzie było mnóstwo błota. Obejrzałam się do tyłu – wszyscy sobie radzili. Po chwili znów ruszyliśmy kłusem, tym razem stromiej pod górę. Pochyliłam się mocniej w siodle i oddałam wałachowi wodze. Gdy byliśmy na szczycie przeszliśmy do stępa. Jechaliśmy tak kilkanaście minut, aż dojechaliśmy do łąki. Tam sobie zagalopowaliśmy. Wszystko byłoby fajnie, gdyby Antek na Dramacie nie wyprzedził mnie nagle krzycząc ‚wyścigi!’ tuż za nim galopowała Magda na zazwyczaj powolnym Epilosie, głośno się śmiejąc. Aragorn galopował ociężale gdzieś z tyłu. Ścisnęłam Campiona łydkami i znacząco przyśpieszyliśmy. Minęliśmy Epilosa, ale Dramat był już za daleko. Antek dojechał do końca łąki i zrobił koło w galopie z uniesioną do góry ręką. Podgalopowałam do niego i zatrzymałam Campiona. Poczekaliśmy chwilę na Magdę i Epilosa i dłuższą chwilę na Łukasza i Aragorna. Następnie stępem ruszyliśmy w dół. Przed nami znajdowała się rzeka, którą nasze konie dzielnie przekroczyły. Gdy znów byliśmy na suchym lądzie ruszyliśmy kłusem. Campion najchętniej jeszcze by pogalopował, ale nie próbował się wyrywać. Trochę jechaliśmy kłusem, aż dojechaliśmy do długiej prostej drogi na której znów zagalopowaliśmy, tym razem jeden za drugim. Widziałam, że Dramat trochę się wyrywa, ale Antek nad nim panuje. Galopowaliśmy dość długo, aby w końcu przejść do stępa. Znajdowaliśmy się już na naszej łączce do zajęć rekreacyjnych. Przejechaliśmy ją kłusem, żeby konie ochłonęły, a kiedy dojechaliśmy do drogi do stajni przeszliśmy do stępa. Przed stajnią ściągnęliśmy koniom siodła i dokładnie je wyczyściliśmy. Następnie wsiedliśmy na nie na oklep, żeby odprowadzić je na wybieg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz