środa, 30 kwietnia 2014

Trening og. *Summer (14) i og. *The Mad Hatter (21)



Konie: The Mad Hatter / Melodia / Summer
Jeźdźcy: Łukasz, Antek, Esmeralda
Dyscyplina: teren
Miejsce: okolica WHK Anarkia
Czas: 1,5 godziny 

Wpadliśmy na genialny pomysł, a mianowicie postanowiliśmy zabrać wyścigowce w teren. Rano tóż po nakarmieniu i wypuszczeniu koni wyczyściliśmy sobie naszą radosną gniadą trójkę i osiodłaliśmy je siodłami wszechstronnymi [poza Hatterem, który chyba jest na to jeszcze za młody]. Wyprowadziliśmy konie na dwór i dosiedliśmy ich. Summer czując mój ciężar na swoim grzbiecie uniósł wysoko głowę i ruszył stępem. Przyhamowałam go i poczekałam aż chłopaki wszystko sobie dopasują. Po chwili ruszyliśmy stępem. Wszędzie było mnóstwo błota, ale optymistycznie stwierdziliśmy że damy radę. Dojechaliśmy po kilkunastu minutach na łąkę gdzie postanowiliśmy ruszyć kłusem. Niestety Hatter miał na ten temat inne zdanie i cały czas szarpał się z Łukaszem siedząc Summerowi dosłownie w zadzie. Summer nie był zadowolony z zachowania swojego syna i co chwilę odwracał głowę do tyłu pokazując mu niezadowoloną minę. Jak dobrze, że nie musimy Hattera wychowywać sami. Postanowiliśmy objechać łąkę dookoła kłusem, żeby Hatter trochę spuścił z tonu. I faktycznie, po tych kilkunastu minutach odpuścił i zaczął zachowywać się normalnie. Przeszliśmy w końcu do stępa i zjechaliśmy w dół do lasu. Niestety po ostatnim deszczu utworzyła się tu spora kałuża. Summer wszedł do wody bez protestów, tak samo jak Hatter. Szczerze mówiąc było to dość dziwne, ale widocznie szacunek do ojca wziął górę. Melodia trochę się wachała, ale w końcu też weszła. Po wyjechaniu z wody ruszyliśmy kłusem leśną ścieżką uważając na podłoże po którym jedziemy. Konie ślizgały się czasem, ale to dobrze, niech się uczą. W końcu musieliśmy przejść do stępa, żeby podjechać pod górę. Znaleźliśmy się na polanie, gdzie postanowiliśmy zagalopować. Puściłam wodze Summerowi i lekko nacisnęłam jego boki łydkami. Ogier ruszył przed siebie ze zniewalającą prędkością. Nawet po tych wszystkich latach był w świetnej formie. Widziałam, że Łukasz prowokuje Hattera do wyprzedzania, ale młody koń nie był w stanie prześcignąć swojego ojca. Melodia została lekko z tyłu. Po długim galopie przeszliśmy do kłusa i skręciliśmy w prawo. Przed zjazdem w dół zwolniliśmy do stępa i zjechaliśmy. Ruszyliśmy kłusem. Konie podnieciły się galopem, ale dawały się opanować. Tylko Hatter bryknął parę razy niezadowolony. Dziś zdecydowanie był ‚mad’. Zrobiliśmy koło kłusem i zjechaliśmy znów na tę samą łąkę. Zagalopowaliśmy. Summer dosłownie rzucił się do przodu. Nie musiałam nawet dotknąć go nogami, wystarczyło poluzowanie wodzy. Tóż za nami galopował brykający Hatter, a za nim trochę wolniejsza Melodia. Mimo, że galopowała na końcu, to i tak wyglądała na zadowoloną. Jedyna, która rozumie, że teren to odpoczynek. Pogalopowaliśmy dookoła łąki przez to mogliśmy galopować dłużej. W końcu jednak trzeba było przejść do kłusa. Zrobiliśmy to niechętnie. Kłusem pojechaliśmy przez las aż do naszej polanki. Tam przeszliśmy do stępa i na luźnych wodzach wróciliśmy do stajni, gdzie rozebraliśmy, wyczyściliśmy i wypuściliśmy na wybieg nasze konie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz