Konie: Campion, Dracula, Fatalita, Assassin
Jeźdźcy: Magda, Esmeralda, Łukasz, Antek
Dyscyplina: ścieżka huculska
Miejsce treningu: łąka z przeszkodami, WHK Anarkia
Czas treningu: godzina
Nasza całkiem spora grupa jechała jeden za drugim ze stajni na łąkę z przeszkodami. Postanowiliśmy zrobić grupowy trening dla koni, zamiast brać każdego z nich osobno. Pierwszy jechał Antek na niespokojnym Assassinie, za nim Łukasz na Fatalicie, Magda na Campionie i na końcu ja na Draculi.
Gdy dotarliśmy już na łąkę każdy we własnym zakresie przeprowadził rozgrzewkę. Ja i Antek od czasu do czasu rzucaliśmy jakieś rady Magdzie, która w dalszym ciągu była pod naszą opieką. Zresztą dziewczyna bardzo dobrze dogadywała się z Campionem w różnych sytuacjach. Dracula czuł, że zaraz pozwolę mu poszaleć, więc szedł energicznie przed siebie. Jechałam na ogłowiu bezwędzidłowym. Antek jak zwykle siłował się z Assassinem, Magda całkiem ładnie opanowała Campiona, który nie zależy do łatwych koni, a Łukasz nakłaniał Fatalitę do trochę szybszego kłusa.
Gdy stwierdziliśmy że jesteśmy gotowi podjechaliśmy do pierwszej przeszkody: kładki równoważnej. Pierwszy pojechał Antek z Assassinem. Ogier bez najmniejszych obaw wszedł na kładkę, a gdy ta się przechyliła i uderzyła o ziemię poszedł dalej. Potem jechała Magda na Campionie, który również nie miał problemów z pokonaniem przeszkody. Fatalita najpierw stuknęła w kładkę kopytem, a dopiero później na nią weszła. Dracula z kolei po pokonaniu przeszkody chciał ruszyć dzikim galopem, na co oczywiście mu nie pozwoliłam. Kolejna przeszkoda to tzw. sznur z praniem. Wszystkie konie bez problemu weszły w powiewające na wietrze kolorowe sznurki. Potem po kolei weszliśmy w zawiły korytarz. Assassin na chwilę stracił koncentrację i prawie potknął się o jedną ze ścian. Pozostałe konie przeszły bez zarzutów. Następnie był dół, do którego trzeba było wejść bardzo stromym wejściem, a potem z niego wyjść. Fatalita i Assassin trochę się buntowali. Ona ze strachu, on z przekory, ale w końcu weszli. Potem był skok przez niewielką przewróconą kłodę, podnoszenie wysoko nóg nad kłodami drewna, kolejny skok, podwyższona kładka, galop pod górę, otworzenie i zamknięcie bramki, galop w dół, skok i koniec. Wszystkim koniom poszło bardzo dobrze. Na koniec zrobiliśmy sobie mini zawody, w których najlepszy czas uzyskał Dracula, który pędził przed siebie, zwalniał tylko na moment w którym trzeba było coś zrobić stępem i ponownie galopował. Druga była Magda z Campionem, która jednak jako mniej doświadczona w tym temacie postawiła trochę bardziej na dokładność. Trzeci był Antek z Assassem, który byłby drugi gdyby nie nieporozumienia konia z jeźdźcem. Ostatni był Łukasz na Fatalicie, która do najszybszych koni nie należy. Jednak wszystkie konie były wspaniałe.
Po rozstępowaniu pojechaliśmy okrężną drogą do stajni, gdzie zdjęliśmy koniom siodła i na oklep pojechaliśmy na odpowiednie wybiegi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz