środa, 30 kwietnia 2014

Trening wał. *Bueno Star (1)


Koń: *Bueno Star
Jeździec: Esmeralda
Dyscyplina: reining
Czas: godzina 


Grzebałam w siodlarni w poszukiwaniu ogłowia Bueno Star’a. Dokładnie pamiętałam, jak wczoraj gdzieś tu je wieszałam. W końcu znalazłam je pod ogłowiem *Draculi. Było to o tyle dziwne, że *Draco ostatnio chodzi na kantarze, więc jego ogłowie było używane naprawdę dawno.Zabrałam ogłowie, siodło, szczotki i kantar z uwiązem przed stajnię i zostawiłam przy barierce do przywiązywania koni, po czym poszłam do stajni z kantarem.Weszłam do boksu Bueno Star’a i założyłam mu kantar. Zdenerwował się, ale tylko położył uszy po sobie. Pogłaskałam go po szyi i wyprowadziłam ze stajni. Przywiązałam go przed stajnią i zaczęłam czyścić.Na początku wiercił się, ale ignorowałam go, więc przestał. Stał spokojnie i patrzył na mnie. Osiodłałam go szybko i wsiadłam na siodło. Bueno spiął się, więc przez chwilę nie robiłam zupełnie nic. Siedziałam w siodle trzymając luźno wodze. Po kilku minutach rozluźnił się. Dotknęłam lekko jego boków nogami. Wałach ruszył energicznie do przodu. Nie popędzałam go, ani nie chamowałam. Szedł własnym rytmem. Zaczęliśmy schodzić w dół, żeby dotrzeć na ujeżdżalnię. Bueno szedł energicznym krokiem. Na początku był spięty, ale coraz bardziej się rozluźniał. Bardzo lekko nakierowałam go na bramę ujeżdżalni. Kiedy przez nią przeszliśmy, zawróciłam go bardzo lekkim ruchem ręki. Wałach odwrócił się o 180 stopni i stanęliśmy przodem do bramy. Kazałam mu iść, ale po kilku krokach zatrzymaliśmy się. Złapałam za sznur na bramie i nakazałam wierzchowcowi cofnąć się. Zamknęliśmy bramę. Cały czas użwałam jak najmniejszych sygnałów. Chyba Star’owi odpowiadało to, bo jego ruch stał się płynniejszy, a mięśnie rozluźniły się.Po kilku minutach zebrałam trochę mocniej wodze i obróciłam wałacha tak, żeby szedł w drugą stronę. Na chwilę spiął się, ale kiedy po wykonanej przez niego czynności znów go puściłam, rozluźnił się.Powoli zaczęłam robić z nim wolty. Również na początku był spięty. Używałam jak najmniejszych sygnałów. Gdy się rozluźnił, postanowiłam ruszyć kłusem. Na początku po okręgu. Wodze trzymałam luźno. Bueno zaczął machać głową. Nie zwróciłam na to uwagi, nadal siedziałam w siodle luźno. Po kilku minutach był już na tyle luźny, że zacząłam z nim wolty i inne ćwiczenia. Przestał się spinać. Przez przekątną zmieniliśmy kierunek, po czym zaczęliśmy wszystko w drugą stronę. Poszło szybciej.Zaczęliśmy pracę w galopie. Na początku tylko po okręgu, potem na woltach. Bueno był coraz luźniejszy. Pracowało mi się z nim naprawdę dobrze. Zaczęliśmy robić trochę trudniejsze ćwiczenia: jazda po prostej, zwrot o 45* i galop pod skosem, a następnie powrót na prostą w drugą stronę. Takie odwrócone półwolty. Bueno postawił jedno ucho do przodu, a drugie w moją stronę. Wjechaliśmy galopem na środek ujeżdżalni. Odchyliłam się do tyłu i lekko zadziałałam wodzami. Wałach momentalnie się zatrzymał, robiąc sliding stop. Jeszcze nie zdążył do końca się zatrzymać, kiedy przyłożyłam nogi do jego boków, nakazując mu ponowne ruszenie galopem. Bueno poderwał się w jednej chwili. Zwolniłam na chwilę do kłusa i pogłaskałam wałacha po szyi. Zrobiliśmy jedno okrążenie w kłusie, na zupełnie luźnej wodzy, po czym przeszliśmy do stępa. Bueno Star wyciągnął szyję i szedł bardzo luźnym krokiem. Pogłaskałam go po łopatce. Podjechaliśmy do bramki, którą otworzyłam z jego grzbietu. Podczas drogi pod górkę nie robiłam nic. Trzymałam wodze zupełnie luźno i nie dyktowałam kroku koniowi.Na górze zsiadłam z niego, zdjęłam siodło i szybko przeczyściłam. Prowadząc konia za wodze, poszliśmy na pastwisko. Tam zostawiłam Bueno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz