Koń: *Aria
Jeździec: Esmeralda
Dyscyplina: teren
Cel: trening kondycyjny
Czas: 1,5 godziny
W stajni stały dziś 2 konie. Właśnie minęło pół godziny, od kiedy skończyły jeść i przyszedł czas na wypuszczenie ich ze stajni. Postanowiłam jednak wypuścić tylko Draco, a z Arią zrobić trening.Oba konie, gdy tylko mnie zobaczyły, zarżały radośnie. Podeszłam najpierw do Draculi i założyłam mu kantar z uwiązem. Otworzyłam boks i wyprowadziłam go ze stajni. Poszliśmy na pastwisko. Draco jak zwykle starał się iść szybciej ode mnie i wyprzedzał mnie o kilka kroków. Nic nie dawało rady go zatrzymać, więc w końcu dałam spokój.Otworzyłam bramkę na pastwisko i wpuściłam tam wałacha. Dracula od razu zaczął świrować. Gnał cwałem, po czym zatrzymywał się nagle i stawał dęba. Później robił szybki zwrot w drugą stronę i zabawa zaczynała się na nowo. Wróciłam do stajni i podeszłam do boksu Arii. Klacz wystawiła głowę przez okno i powąchała moją rękę. Dałam jej cukierka i weszłam do boksu. Zaczęłam czyścić Arię w boksie. Strała spokojnie i tylko od czasu to czasu zrobiła kilka kroków w przód, lub w tył. Aria nie była za bardzo brudna, więc czyszczenie nie zabrało mi dużo czasu.Gdy była już czysta, zostawiłam ją na chwilę w boksie i poszłam po ogłowie.Szybko założyłam je na klacz i wyprowadziłam ją z boksu.Przed stajnią wsiadłam na jej grzbiet i ruszyłyśmy w stronę bramy stajni. Aria szła grzecznie. Niestety robi się coraz starsza. Trzeba pomyśleć o emeryturze…. Ale jeszcze nie teraz.Poklepałam klacz po szyi. Tak, niedługo trzeba będzie skończyć ze wspólnymi startami w rajdach… A szkoda, bo stanowiłyśmy doskonałą parę.Byłyśmy już poza terenem stajni. Na razie jechałam na luźnej wodzy. *Aria wyciągnęła szyję. Szła spokojnie. Myślę, że klacz już się starzeje.Dojechałyśmy do lasu. Lekko przyłożyłam łydkę, żeby klacz skręciła. Zareagowała natychmiastowo. Pogłaskałam ją po szyi.Jeszcze przez ok. 10 minut stępowałyśmy. Potem ruszyłyśmy kłusem. *Aria szła dość szybko, ale głowę miała opuszczoną i była rozluźniona. Cały czas trzymałam wodzę luźno. Jeszcze przez kilka minut kłusowałyśmy. Potem zwolniłyśmy do stępa. Po kilkunastu minutach odpoczynku znów zakłusowałyśmy.Tym razem kłusowaliśmy trochę dłużej i już na kontakcie. *Aria szła dzielnie do przodu. Zwolniłam do stępa i zboczyłam ze ścieżki. Weszłyśmy w gęsty las. Chciałam dojechać do potoku, który przecina las w pewnym miejscu. *Aria szła grzecznie. Miała podniesioną głowę i nastawione uszy. Widać było, że jest szczęśliwa. Znów poluzowałam wodze. Wreszcie dojechałyśmy do potoku. Od razu do niego weszłyśmy i szłyśmy stępem z prądem, który był bardzo łagodny. W pewnym momencie zatrzymałam *Arię i pozwoliłam jej napić się wody. Poczekałam chwilę, aż wypiła tyle, ile chciała i znów ruszyłyśmy. Wyjechałyśmy z potoku i ruszyłyśmy galopem po łące. *Aria galopowała szybko. Była szczęśliwa. Kilka razy parsknęła w takt biegu.Po zwolnieniu do kłusa, powróciłyśmy na ścieżkę i zaczęłyśmy wracać do stajni. Kłusowałyśmy i stępowałyśmy na zmianę. *Aria była już trochę zmęczona, więc stępa było więcej.Gdy byłyśmy już przed stajnią, zsiadłam z niej i otworzyłam bramę. Zaprowadziłam klacz do koniowiązu i przywiązałam ją. Poszłam po kopystkę i wyczyściłam jej kopyta. Zmieniłam również ogłowie na kantar i zaprowadziłam klacz na pastwisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz