Koń: Summer, Magneto
Jeździec: Esmeralda, Antek
Miejsce treningu: tor roboczy w zaprzyjaźnionej stajni sportowej
Dyscyplina: wyścigi płaskie [2000 m.]
Jeździec: Esmeralda, Antek
Miejsce treningu: tor roboczy w zaprzyjaźnionej stajni sportowej
Dyscyplina: wyścigi płaskie [2000 m.]
Konie stały już ubrane w swoich boksach. Magneto bardzo się niecierpliwił, a Summer był wyjątkowo spokojny jak na siebie. Czyżby się starzał? Po chwili oba konie zostały wyprowadzone przed stajnię, gdzie dosiedliśmy ich. Tym razem Antek jechał na Magneto. Tak dla testu. Dosiadłam Summer’a i skierowałam się na tor roboczy. Antek na Magneto ruszył za mną. Akurat grupa koni kończyła trening, więc wjechaliśmy do środka, na trawę i stępowaliśmy po małych kołach. Magneto trochę się wyrywał, ale nie na tyle żeby Antek tracił kontrolę. Po kilku minutach wjechaliśmy na piaszczysty tor i ruszyliśmy kłusem. Summer trochę się obudził, więc jeździłam z nim dużo po kołach. Po półgodzinnej rozgrzewce w stępie, kłusie i galopie podjechaliśmy do bramek startowych, a jeden z pracowników stajni wprowadził nas do nich. Następnie puścił nam start. Magneto wystartował szybciej i rozwinął dość dużą prędkość. Trzymałam Summer’a, żeby za bardzo się nie wysilał na początku. Kasztan był od niego dużo bardziej wytrzymały. Pierwszą, długą prostą przegalopowaliśmy w odległości około 2 długości od Magneto. Starałam się, żeby ta odległość była w miarę stała. Na zakręcie Magneto trochę wypadł z rytmu, bo nie zwolnił. Skierowałam Summer’a do wewnętrznej bandy, żeby trochę nadgonić. Konie się zrównały, co nie spodobało się Kasztankowi który mimo mocnego ucisku na pysku próbował wyprzedzić i zostawić Summer’a z tyłu. Pomiędzy prostymi zostało takie ustawienie, ale na kolejnym zakręcie skręciłam Summer’a do bandy [jechaliśmy bliżej niej niż Antek z Magneto] i nieznacznie wyprzedziłam Magneto, który jednak za zakrętem znów nas nieznacznie wyprzedził. Zawsze mnie fascynowało ile ten koń posiada energii. Przyhamowałam Summer’a i pozwoliłam Kasztanowi objąć prowadzenie. Niech się zmęczy. I rzeczywiście, magneto już pod koniec prostej zaczął tracić siły. Nieznacznie, ale jednak. Na zakręcie znów poszliśmy z Summer;em po bandzie i zbliżyliśmy się do przeciwników. Na następnym zrobiliśmy to samo i objęliśmy prowadzenie przy wyjściu na ostatnią prostą. Puściłam Summer’a i lekko stuknęłam go palcatem w łopatkę. Ruszył przed siebie dzikim galopem. Magneto jeszcze próbował nas dogonić, ale nie miał szans. Został w tyle. Dziadek przeciął linię mety, a tóż za nim przygalopował Magneto. Jakieś trzy długości później. Wyhamowałam Summer’a i pogłaskałam go po szyi. Jeszcze przez kilkanaście minut stępowaliśmy i kłusowaliśmy, po czym odprowadziliśmy konie do stajni. Tam dokładnie je wyczyściliśmy i umyliśmy im nogi pod myjką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz