Koń: The Mad Hatter / Summer
Jeździec: Łukasz / Esmeralda
Dyscyplina: teren
Miejsce: tereny wokół WHK Anarkia
Czas: godzina
Łukasz zgodził się wsiąść na Hattera w teren. Chłopak bardzo dawno temu jeździł trochę na wyścigach, a poza tym miał bardzo dobrą rękę do nerwowych koni. Stwierdziłam że dziś Hatter dla rozluźnienia pójdzie w teren ze swoim ojcem. Oba ogiery stały osiodłane przed stajnią. Łukasz właśnie odpinał Hattera i opuszczał strzemiona. Przytrzymałam konia, kiedy chłopak wsiadał na jego grzbiet. Hatter wyrzucił tylne nogi do tyłu i ruszył stępem. Łukasz przytrzymał go jednak łagodnie, a stanowczo. Poczekał aż ja wsiądę na Summera i wyprzedzę go. Ruszyliśmy na łąkę. Najpierw jechaliśmy stępem. Generalnie Hatter miał trzymać się za Summerem. Tak na razie. Na łące ruszyliśmy kłusem. Summer był skupiony na moich poleceniach, widocznie miał świadomość że Hatter jest mało doświadczony. Jednak młodszy ogier posłusznie trzymał się za zadem starszego. Kłusowaliśmy po prostej linii, a kiedy dojechaliśmy do końca ścieżki ruszyliśmy łagodnym zboczem w dół. Teren miał być dziś łagodny – żadnych wariactw. Po chwili znów ruszyliśmy kłusem po wąskiej, płaskiej ścieżce. Chciałam żeby Hatter pochodził trochę po kamieniach i korzeniach. Niech się przyzwyczaja. Obejrzałam się do tyłu: młody ogier był wyjątkowo skupiony i dobrze reagował na polecenia Łukasza, który od czasu do czasu kazał ogierowi przyspieszać i zwalniać. Po kilku minutach znów przeszliśmy do stępa. Pogłaskałam Summera po szyi i skierowałam go na łagodny stok w górę. Pochyliłam się do przodu w siodle i poluzowałam wodze. Łukasz zrobił to samo, jednak utrzymywał kontakt z pyskiem Hattera. Na górze postanowiliśmy zagalopować na prostej ścieżce pozbawionej kamieni i korzeni. Zagalopowałam i obejrzałam się za siebie. Hatter co prawda bryknął, ale grzecznie trzymał się za Summerem. Łukasz na prawdę dobrze się z nim dogadywał. Galopowaliśmy dość długo, bo żadne z nas nie dawało sygnałów że chciałoby zwolnić. Dawno nie jeździłam na Summerze i już zapomniałam jaki z niego cudowny koń. W końcu przeszliśmy do kłusa. Hatter wyglądał na trochę zmęczonego. Ale chyba nie była to kwestia wysiłku, a nowej sytuacji. Chwilę pokłusowaliśmy i przeszliśmy do stępa. Weszliśmy do płytkiej rzeki. Hatter na początku się bał, ale kiedy zobaczył że Summer wchodzi bez problemu, również pokonał rzekę. Dostał za to kawałek marchewki od swojego jeźdźca. Chwilę jechaliśmy stępem, aż do kolejnej prostej długiej drogi, na której znów ruszyliśmy galopem. Ponownie nie było z tym problemów. W końcu, gdy przed nami pokazał się podjazd w górę zwolniliśmy do stępa i weszliśmy na górę. Przed nami ukazała się łąka, na której prowadzimy zajęcia. Przejechaliśmy ją stępem, tak samo jak drogę do stajni. Gdy byliśmy na miejscu rozsiodłaliśmy konie i umyliśmy je pod myjką. Następnie, gdy trochę wyschły zostały wyprowadzone na wybieg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz